Nie mogę się pozbierać..
... NIE POTRAFIĘ ...
Nie wiem dlaczego, ale czuję, iż życie ciągle odbiera mi siebie i to, co jest dobre..
Chciałam zasłużyć i być godną..
Starałam się wypełniać wszystko i zdobyć Ciebie..
Lecz Ty mnie oszukałeś..
Czy zrobiłam coś nie tak ? ?
Wierzyłam w coś, czego tak naprawdę nie było..
Tak mocno wierzyłam, że nie zauważałam, iż dwie mocne łzy chcą mnie z tego wybudzić !
Lecz ja byłam głupia, i nie potrafiłam widzieć..
Nie słyszę już nic, poza swym szlochem..
Potrafię umrzeć z miłości i chyba to zrobię. Powoli do tego docieram..
MUSZĘ !!!
Bo miłość już tak ma, że jest w każdym z nas..
Ale z moich rąk niestety już wypadła..
Dlatego z każdym dniem tracę sens życia..
-.. bo jakoś nie jest mi do śmiechu ..-
Nie jest mi nawet siebie żal..
Nie wiem już nawet, jak mam dalej żyć..
Żyć tak, aby było dobrze.
Robiąc dobrze; jest źle, a robiąc źle; jeszcze gorzej !
Czuje, że muszę.. i odejdę..
Wiem jak to zrobić i to zrobi. To przecież jest proste..
Ale dobrze o tym wiesz, że chciałabym umrzeć przy Tobie..
Jestem sama i smutno mi ... .
Siadam i piszę jak kiedyś.. Czuje się sama. Czuję nawet deszcz..
Bo nie chce nikogo krzywdzić, dlatego postanawiam odejść !!!
.. Bo znów siedzę sama, w zamkniętych czterech ścianach ..
To już przekracza wszelkie granice.
Chcę, aby to był tylko zły sen..