Była ona i on, od dziecka się znali,
Na tym samym podwórku się wychowywali,
Dawali sobie zawsze poparcie,
Lecz stało się coś w pewne wakacje,
Wyszli jak co dzień,posiedzieć na ławce,
On siedział obok niej,wpatrzony w jej oczy,
Nagle w jego sercu,płomień miłości zaskoczył,
Nie wiedział co się dzieje,ręce mu drżały,
Gdy jej delikatnej skóry dotykały,
Zbliżali się do siebie,trzymali się za ręce,
Zbliżyli twarze,nie chcieli nic więcej,
Kropla łzy z jego oka popłynęła,
Jakaś dziwna siła go od niej odepchnęła,
Zachował poważną minę i wypowiedział zdanie:
Nie wiem kiedy będzie następne spotkanie,
Ona nie rozumiała,uciekła do domu,
Płakała po nocach,nie mówiąc nic nikomu,
Wiedziała,że już nie zobaczą się,
Chciała,żeby to był tylko sen...
Na tym samym podwórku się wychowywali,
Dawali sobie zawsze poparcie,
Lecz stało się coś w pewne wakacje,
Wyszli jak co dzień,posiedzieć na ławce,
On siedział obok niej,wpatrzony w jej oczy,
Nagle w jego sercu,płomień miłości zaskoczył,
Nie wiedział co się dzieje,ręce mu drżały,
Gdy jej delikatnej skóry dotykały,
Zbliżali się do siebie,trzymali się za ręce,
Zbliżyli twarze,nie chcieli nic więcej,
Kropla łzy z jego oka popłynęła,
Jakaś dziwna siła go od niej odepchnęła,
Zachował poważną minę i wypowiedział zdanie:
Nie wiem kiedy będzie następne spotkanie,
Ona nie rozumiała,uciekła do domu,
Płakała po nocach,nie mówiąc nic nikomu,
Wiedziała,że już nie zobaczą się,
Chciała,żeby to był tylko sen...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz